Fotografia rodzinna

W ten słoneczny wrześniowy dzień zaplanowana była rodzinna sesja plenerowa. Specjalnie dlatego wybrałem się do Rymania. Już sam podróż była ekscytująca, bo każdy kto jeździ w te okolice, ten wie, że cytując Pawlaków, tamtejsza trasa jest przyozdobiona radarami „jak dobry smalec skwarkami” . Po bezpiecznym ( a jakże!) dotarciu na miejsce spotkałem się z Sylwią która wraz z prześliczną córką przyjechała z wizytą do rodziców i poprosiła o kilka zdjęć które rodzina2 (Small)będzie mogła zachować na pamiątkę i obdarować nimi bliskich. Zaczęliśmy w lokalizacji całkiem niepozornej, wśród zieleni, obok domu, tuż za płotem. Z jednej strony miałem podjazd i żywopłot które w mojej ocenie śrenio nadawały się na tło. Z drugiej strony, hektary pola az do lasu. Moze i lepiej, ale z tej strony mocno świeciło słońce. To źle? Może niekoniecznie? Przecież piękne, ostre słońce może się świetnie spisać jako oświetlenie tylne. Do tego flash w trybie hss i parasolka modelująca jako oświetlenie główne. Czego chcieć więcej? W takim ustawieniu można otrzymać doskonały efekt już z aparatu a po drobnym dopieszczeniu w komputerze, mamy zdjęcie na które nie można się napatrzeć. Nie wiem jak Wam, ale mi się podoba. I to zajebiście! Fota killer już na samym początku sesji. Oh, yeah!

rodzina1Niektórzy widząc to zdjęcie pytają: słuchaj, czy to ta aktorka, Małgorzata Korzuchowska? W zasadzie sam też widzę podobieństwo, a Wy?

Gdy pierwszy sukces został osiągnięty, mogliśmy ruszyć dalej. W planie było kilka zdjęć w zieleni na terenie Pałacu w Rymaniu i tam przenieśliśmy naszą sesję. Soczysty trawnik oświetlony popołudniowym słońcem do bardzo dobra tło na zdjecie z dziadkami. Do tego ujęcia wybrałem zacieniony kawałek trawnika. Jako zwolennik kreowania własnej scenerii świetlnej, tutaj również wykorzystałem magiczny zestaw o ksywie „ przenośne studio”. Sztuczne oświetlenie poza kadrem oświetliło moich modeli w sposób zapewniający pożądany efekt.